Adalysis – recenzja narzędzia do analizy i optymalizacji reklam w AdWords oraz Bing

Chłodne, marcowe popołudnie, sprawdzam mojego gmaila i oprócz standardowych reklam GSP (dzięki upblue.pl i artefakt.pl) rzuciła mi się w oczy reklama Adalysis – jak twierdzą – „Powerful PPC Management Made Simple”. Stwierdziłem, że w końcu ktoś świetnie trafił z reklamą, więc zdecydowałem się na wykorzystanie 14-dniowego okresu testowego. Oto moja recenzja tego narzędzia po dwóch tygodniach używania.

Aby zacząć korzystać z Adalysis należy zalogować się przy pomocy konta Google, którego używamy do logowania się w panelu Adwords. Przy pierwszej rejestracji Adalysis zapyta nas o pozwolenie na  modyfikację naszych kampanii. Oczywiście wyrażamy zgodę i tym sposobem dostajemy się do panelu. Nie zajmuję się obecnie reklamami w Bingu, dlatego recenzja dotyczyć będzie tylko optymalizacji reklam ze stajni firmy z Mountain View. Przypuszczam jednak, że różnice w analizie reklam z obu systemów są minimalne.

Najważniejszą funkcją Adalysis jest automatyczna analiza reklam (w końcu ad-analysis) w naszych kampaniach. Podgląd całego konta Adwords w panelu Adalysis pozwala nam swobodnie przeglądać poszczególne kampanie i grupy reklam. Na poziomie grupy reklam wyświetlają się wszystkie reklamy wraz z ich kolorystyczną interpretacją skuteczności. Zielony – reklama najskuteczniejsza, żółty – średnia, czerwony – najsłabsza.

graficzna analiza reklam adwords w panelu adalysis

Analiza reklam oparta jest o kilka czynników – klikalność, współczynnik konwersji, koszty konwersji, wartość konwersji/koszt i inne. W ten sposób od razu widzimy, która z naszych kreacji najgorzej sobie radzi i możemy ją wstrzymać dwoma kliknięciami. W tym samym miejscu możemy utworzyć również nową reklamę, która zostanie automatycznie przesłana do panelu AdWords. Dostępne są również statystyki potencjalnych kliknięć, wyświetleń, kosztów, wartości wszystkich konwersji i CPA, gdyby najsłabsza reklama została wstrzymana. W ten sposób możemy przeanalizować pojedyncze grupy reklam. Niestety nie wszystkie aktywne grupy reklam są dostępne do analizy, nie wiem dlaczego. Nie jest to kwestia ilości wyświetleń ani wydanego budżetu. Przypuszczam, że jest to po prostu okrojona wersja konta trialowego.

 

Co by było gdyby…

Ponadto panel jest prawdziwą kopalnią mniej lub bardziej przydatnych statystyk, których próżno szukać w panelu AdWords. Najbardziej motywująca jest statystyka potencjalnie utraconych korzyści, pokazująca co byłoby gdyby najsłabsze reklamy zostały wyłączone miesiąc temu i pozwolilibyśmy działać tylko tym skuteczniejszym. Adalysis wszystko sprawnie podlicza i prezentuje w przystępnej formie – ja np. zobaczyłem, wartość utraconych konwersji na poziomie kilku tysięcy złotych, a zatem naprawdę jest co optymalizować.

analiza utraconych korzyści w panelu adalysis

 

Bo liczy się jakość

Kolejną ciekawą sprawą, którą widzimy na głównym dashboardzie jest pogrupowanie wszystkich, istotnych statystyk w rozkładzie na wynik jakości. I tak, na analizowanym przeze mnie koncie od razu widać, że najwięcej słów kluczowych ma wynik jakości 7 i 8 – nieźle, a to dopiero początek zabawy. Wiadomo, że za QS=10 odpowiadają głównie słowa brandowe. W ten sam sposób możemy zrobić rozkład kliknięć, klikalności  i co istotne – konwersji – ich wartość oraz koszt.

adalysis rozkład kliknięć wg wyniku jakości

rozkład klikalności wg wyniku jakości

rozkład konwersji wg wyniku jakości

wartość konwersji w rozkładzie wg wyniku jakości

Co widać na moim przykładzie? Że w zasadzie w przypadku cięć budżetu, powinienem wstrzymać wszystkie słowa kluczowe o QS = 4,6,7,9. Dla marketerów, którzy w nosie mają śledzenie konwersji, możemy rozłożyć klikalność czy średnie CPC. Poniżej mamy wykresy kołowe rozbijające każdą z powyższych statystyk na trzy czynniki determinujące: wynik jakości – przewidywany CTR, trafność reklamy i jakość strony docelowej. W ten sposób można łatwo zauważyć, czy któryś z tych czynników nie kuleje w wielu kampaniach i należy się nad nim bardziej pochylić.

Najbardziej przydatną funkcją tego narzędzia jest potencjalna możliwość automatycznego wstrzymania najmniej opłacalnej reklamy. To znaczy pozwalamy temu narzędziu samemu podjąć decyzję którą reklamę ma wstrzymać, a w naszej gestii leży utworzenie kolejnego wariantu do testowania różnych komunikatów.

 

Koszt

Na ten punkt recenzji pewnie każdy czekał, a więc po prostu: ile to kosztuje? Adalysis ma dość oryginalny sposób na plany subskrypcji – opierają się one nie o ilość kampanii, grup, wydawany budżet, a o przedziały aktywnych reklam. Dlatego nawet wydając spore kwoty miesięcznie na reklamę może się okazać, że wystarczy nam niższy abonament. Już od pierwszego progu możemy cieszyć się pełnią możliwości panelu.

 

Ceny wyglądają następująco:

Do 500 reklam – $25

Do 1000 reklam – $49

Do 5000 reklam – $149

Do 10 000 reklam – $199

Do 25 000 reklam – $299

Do 50 000 reklam – $399

DO 100 000 reklam – $599

Do 250 000 reklam – $999

Do 1 000 000 reklam -$1999

Do 5 000 000 reklam – $2999

Powyżej 5 000 000 – napisz do nich maila, a się przekonasz.

 

Sposób płatności za subskrypcję?

Można zapłacić kartą VISA, Master Card lub American Express.

Czy to dużo? Moim zdaniem bardzo przyzwoite ceny, nawet w przeliczeniu na złotówki. Najmniejszy pakiet do 500 reklam, to już przynajmniej 100-200 grup reklam, w kilkudziesięciu kampaniach. Zakładam, że na tak rozbudowane konto, budżet to kilka, kilkanaście tysięcy złotych na miesiąc. Naprawdę polecam zainwestować tę stówę, bo zwróci się wielokrotnie i to już od pierwszych dni działania.

 

Rabat

Jeśli jednak uważasz, że to dużo, udało mi się załatwić KOD RABATOWY -10% na cały okres subskrypcji, wystarczy w panelu płatności wpisać kod Brad10

Komu polecam to rozwiązanie? Praktycznie wszystkim. Skorzystają z niego małe i większe firmy, zwłaszcza posiadające własny dział marketingu oraz małe i średnie agencje pracujące dla kilkudziesięciu klientów na raz. Komu odradziłbym to narzędzie? Reklamodawcom z małymi budżetami, rzędu kilkuset zł miesięcznie – koszty subskrypcji mogą okazać się większe niż potencjalne korzyści, zwłaszcza jeśli na koncie zlicza się niewiele konwersji. Nie polecam też tego marketerom, którzy nie badają konwersji – to narzędzie nie uratuje waszego losu, ba, nawet nie będzie miało jak dokonać sensownej analizy.

Podsumowując, Adalysis to świetne narzędzie potrafiące wyciągnąć dużo więcej z Twoich kampanii. Do tego jest w bardzo przystępnej cenie, którą dzięki mnie możesz dodatkowo obniżyć o całe 10 zł (kurs z kwietnia 2017), przy pomocy kodu rabatowego. Ponadto muszę pochwalić ich support – odpowiadają szybko i w bardzo miły sposób. Ba, poprosiłem ich o dodatkowy dostęp, dosłownie na godzinę, aby zrobić screeny, a oni dorzucili mi extra 5 dni! Naprawdę firma nastawiona frontem do klienta.

Jeśli już udało Ci się dotrzeć do końca, wejdź na adalysis.com i przetestuj to narzędzie samodzielnie.

Disclaimer: wpis niesponsorowany. Testując lub wykupując u nich subskrypcję z mojego linka lub używając mojego kodu rabatowego nie sprawisz, że Adalysis odpali mi choć złotówkę. Po prostu szczerze polecam spróbować samemu.